Z bronowickich pracowni
Agnieszka Kruszyńska

Nie tak odległe są czasy, kiedy malarz, Włodzimierz Tetmajer, próbował słowem oddać atmosferę swego domu-pracowni w Bronowicach, domu w którym gościli najwięksi artyści Młodej Polski, domu, w którym dyskutowano nie tylko o sztuce, ale także o bliskim odrodzeniu się Niepodległej...

Niech się święci mój cichy, pod drewnianym gankiem,
Mój wiejski dworek biały, w gaju starych drzew,
W ogrodzie wonnym zielem: miętą i rumiankiem!
Z każdej ściany tam wieje innych czasów wiew!
(Włodzimierz Tetmajer, Na dom bronowski)

U schyłku XIX wieku mieszkańcy podkrakowskich Bronowic Małych często odwiedzali Kraków, udając się do swego parafialnego kościoła - Bazyliki Mariackiej - lub na targ. Ich barwne stroje, malownicze położenie wsi sprawiły, że Bronowice zaczęli odwiedzać studenci Szkoły Sztuk Pięknych, którzy zapragnęli przenieść doświadczenia francuskiego impresjonizmu na rodzimy grunt, obierając sobie za temat tę właśnie wieś i jej mieszkańców. Najpierw bronowickie dziewczyny pozowały jako modelki w malarskich pracowniach, później malarze zaczęli wychodzić w plener, wynajmując latem izby u chłopów. W 1889 r. zjawili się tu pierwsi: Ludwik de Laveaux i Włodzimierz Tetmajer, bywali: Aleksander Gierymski (w 1894 namalował tutaj słynną Trumnę chłopską), Jan Stanisławski, Kasper Żelechowski, Damazy Kotowski, Stanisław Czajkowski, Tadeusz Noskowski, Jan Skotnicki. W 1894 r. w "Tygodniku Ilustrowanym"" ukazał się pierwszy reportaż z Bronowic pióra Wincentego Łosia, zaś w 1898 r. Ignacy Sewer Maciejowski ogłosił nowelę Bajecznie kolorowa dedykowaną Annie Włodzimierzowej Tetmajerowej - rzecz nie tylko o konkurach malarza i jego ślubie z córką bronowickiego gospodarza Jacentego Mikołajczyka, ale i o codziennym życiu mieszkańców wsi, o ich troskach i radościach, o tym wszystkim, co urzekło znużonych życiem krakowskich dekadentów.

Z bronowickich pracowni przez dziesiątki lat trafiały do sal wystawowych w Krakowie, w Europie i na świecie, dzieła, które przynosiły chlubę polskiej sztuce. Pisano o Bronowicach, pisano w "domach bronowskich", z czasem nie tylko poezje i artystyczne manifesty, ale i "manifesty" patriotyczne, takie, o których marzył Wyspiański. Bo Bronowice tych czasów były nie tylko cichym i malowniczym matecznikiem artystów, ale i miejscem, gdzie kształtowały się postawy obywatelskie, gdzie podejmowano wytężone działania na rzecz dobra wspólnego.

Pół wieku minęło od czasu, gdy liczące sobie tysiąc pięciuset mieszkańców Bronowice Małe włączono w obręb Krakowa. Stało się to w kilka lat po wojnie i przyczyniło się do coraz szybszych zmian w bronowickim krajobrazie. Powstały nowe osiedla, pojawili się nowi mieszkańcy, nie związani od dziada pradziada z tą ziemią. Nietrudno było o zapomnienie wszystkiego, co składało się na bronowicką tradycję, nietrudno było o zgodę na sprowadzenie jej do roli wstępu do szkolnej lektury "Wesela" czy do obowiązkowych krajoznawczych wycieczek do Rydlówki-Muzeum. Dopiero niedawno, wraz z odrodzeniem się samorządności lokalnej, zaczęły odżywać także i te lokalne więzi, które kiedyś zapewniły Bronowicom trwałe miejsce w polskiej kulturze. "Dawnych czasów wiew" stał się znów wartością, której pielęgnowanie i rozwijanie jest nie tylko obowiązkiem - jest zaszczytem.

Otwierając dzisiaj drzwi bronowickich pracowni, czynimy to nieśmiało, nie mając odwagi mierzyć się z dorobkiem przeszłych pokoleń. Jest jednak w tym geście wiara w to, że razem możemy wiele zdziałać, jest miłość sztuki, jest nadzieja - że będzie nas - w naszych Bronowicach - coraz więcej.




Wizyt: 84749


Projekt i oprawa graficzna Remigiusz & Paweł Wandas.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

 

Aby wpisać się do książki gości kliknji tutaj

Warto zobaczyć - spis ciekawych miejsc w
VI dzielnicy.

Co o nas piszą. Czyli wiadomośći z Krakowa.